Importowane białko – konieczność systemowa czy wyzwanie strategiczne?

Kategoria: Fakty
25 mar, 2026

Produkcja zwierzęca w Polsce nie może funkcjonować bez stabilnych dostaw pasz wysokobiałkowych. Choć krajowa baza surowcowa rozwija się systematycznie, wciąż nie jest w stanie pokryć rosnącego zapotrzebowania. W praktyce oznacza to jedno: bez importu trudno dziś mówić o utrzymaniu obecnej skali produkcji mięsa.

Bezpieczeństwo pasz pod ścisłym nadzorem

Rynek pasz w Polsce funkcjonuje w oparciu o restrykcyjne regulacje unijne i krajowe, obejmujące wszystkie etapy (od produkcji po dystrybucję). Nadzór sprawuje Inspekcja Weterynaryjna, prowadząc kontrole dokumentacyjne, identyfikacyjne oraz fizyczne, w tym badania laboratoryjne.

Jak wynika z danych przedstawionych 10 marca 2026 r. podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw dobrostanu zwierząt gospodarskich i ochrony produkcji zwierzęcej oraz zwalczania chorób zakaźnych zwierząt, w 2025 r. pobrano ponad 16 tys. próbek pasz i wody, z czego w 624 przypadkach stwierdzono niezgodności.

Przedstawiciele resortu rolnictwa podkreślali, że system kontroli obejmuje również import, realizowany m.in. poprzez procedury graniczne i narzędzia monitorowania przepływu towarów w UE.

Krajowa baza paszowa rośnie, ale to wciąż za mało

Polska utrzymuje silną pozycję w produkcji zbóż, które stanowią podstawę żywienia zwierząt. W 2025 r. zbiory osiągnęły poziom 37,1 mln ton, z czego ok. 55% przeznaczono na cele paszowe. Coraz większe znaczenie ma kukurydza, której produkcja przekroczyła 10,5 mln ton. W strukturze paszowej dominują również pszenżyto, jęczmień i pszenica. Jednak jak wskazywano podczas obrad, to nie energia, a białko pozostaje największym ograniczeniem.

Tabela 1. Produkcja i wykorzystanie zbóż (2025)
WskaźnikWartość
Produkcja zbóż ogółem37,1 mln ton
Produkcja surowców paszowych26,6 mln ton
Zużycie krajowe25,7–26,4 mln ton
Spasanie14,6–15,3 mln ton
Udział spasaniaok. 55%

Luka białkowa – problem, który nie znika

Krajowa produkcja komponentów wysokobiałkowych rośnie, ale nie nadąża za potrzebami rynku. Produkcja śruty rzepakowej przekracza 2 mln ton, a roślin strączkowych ok. 659 tys. ton, jednak skala zapotrzebowania jest znacznie większa. Podczas posiedzenia podkomisji zwracano uwagę, że mimo wsparcia w ramach WPR i wzrostu areału upraw, Polska nadal pozostaje krajem deficytowym w zakresie białka paszowego.

Tabela 2. Krajowe źródła białka paszowego
SurowiecWielkość produkcji
Śruta rzepakowaok. 2,09 mln ton
Rośliny strączkowe659 tys. ton
DDGS295 tys. ton (2024/2025), prognoza ok. 320 tys. ton
Soja krajowaok. 230 tys. ton

Import jako fundament systemu

Dane nie pozostawiają wątpliwości – import surowców wysokobiałkowych systematycznie rośnie. W sezonie 2024/25 osiągnął poziom 4,39 mln ton, z czego aż 3,7 mln ton stanowiła śruta sojowa. Obecny model rynku opiera się na równoległym wykorzystaniu krajowych surowców i importu. Z danych prezentowanych podczas posiedzenia podkomisji wynika, że krajowa baza białkowa pozostaje niewystarczająca w stosunku do potrzeb produkcji zwierzęcej.

Tabela 3. Import surowców wysokobiałkowych
SezonImport ogółemŚruta sojowa
2019/20–2021/223,1–3,2 mln tondominująca
2023/243,97 mln ton>3 mln ton
2024/254,39 mln ton3,7 mln ton

Branża nie ma wątpliwości

Na konieczność utrzymania importu zwraca uwagę również sektor mięsny.

– Bez stabilnych dostaw wysokobiałkowych komponentów paszowych nie ma dziś możliwości utrzymania produkcji na obecnym poziomie – podkreśla dr Witold Choiński, prezes Związku POLSKIE MIĘSO. – Polska należy do czołowych producentów mięsa w Unii Europejskiej, a ta pozycja w dużej mierze opiera się na dostępie do konkurencyjnych pasz. W obecnych realiach rynkowych import białka, w tym śruty sojowej, pozostaje elementem niezbędnym, a nie alternatywnym.

– Od lat podkreślamy potrzebę budowania krajowego potencjału w zakresie komponentów białkowych. To powinno odbywać się poprzez system zachęt i wsparcia, tak aby baza surowcowa w Polsce była jak największa – wskazuje Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.

Rosnąca rola importu z Ukrainy

Coraz większą rolę w imporcie zaczyna odgrywać Ukraina, oferująca konkurencyjne cenowo surowce, w tym komponenty non-GMO. Jednocześnie około 90–92% importowanej śruty sojowej nadal pochodzi z upraw genetycznie modyfikowanych. Pokazuje to, że szybkie uniezależnienie się od importu (szczególnie w segmencie białka) pozostaje mało realne.

Wsparcie jest, ale efekt ograniczony

System dopłat do roślin wysokobiałkowych wspiera rozwój krajowej produkcji. W 2025 r. objął dziesiątki tysięcy gospodarstw i setki tysięcy hektarów upraw. Mimo to działania te ograniczają skalę deficytu, ale go nie eliminują.

Wnioski – system bez alternatywy

Polski sektor paszowy funkcjonuje dziś w modelu, który trudno szybko zmienić. Z jednej strony rozwijana jest krajowa produkcja surowców, z drugiej utrzymuje się wysoka zależność od importu. W warunkach rosnącej produkcji zwierzęcej i presji kosztowej, śruta sojowa pozostaje filarem żywienia. I wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach nie pojawi się realna alternatywa, która mogłaby tę rolę przejąć.

Opracowano przez IBIMS Green na podstawie materiałów sejm.gov.pl oraz MRiRW.