Rolnicy domagają się twardego stanowiska wobec umowy handlowej UE w obliczu wyzwań 2026 r.

Kategoria: Fakty
30 sty, 2026

Australijski sektor rolny wchodzi w 2026 r. w warunkach narastającej niepewności handlowej, która coraz wyraźniej przekłada się na wyniki ekonomiczne producentów. W tej sytuacji National Farmers’ Federation  (NFF) ponownie wzywa rząd w Canberze, aby nie akceptował porozumienia o wolnym handlu z Unią Europejską, jeśli jego warunki okażą się niekorzystne dla rolnictwa. Zdaniem organizacji, kumulacja globalnych i krajowych presji handlowych sprawia, że ewentualna umowa z UE musi być ambitna, zrównoważona i oparta na jasnych zasadach.

Cła, niepewność i koszty – trudne otoczenie dla australijskiego rolnictwa

Prezes federacji, Hamish McIntyre, podkreśla, że wchodząc w 2026 r. australijscy producenci mierzą się z bezprecedensowym poziomem ryzyka. 

– Nowo ogłoszona przez Chiny 55% stawka celna na eksport wołowiny powyżej kontyngentu niewątpliwie uderzy w sektor bydła, a szacunki wskazują, że może to kosztować branżę ponad 1 miliard dolarów – zaznaczył McIntyre. 

Dodał przy tym, że Chiny pozostają drugim co do wielkości rynkiem eksportowym dla australijskiej wołowiny, co dodatkowo potęguje skalę zagrożenia.

Niepewność dotyczy również rynku amerykańskiego. Jak wskazuje NFF, w Stanach Zjednoczonych – największym odbiorcy australijskiej wołowiny – zmienność polityki handlowej nadal wywołuje niestabilność, która oddziałuje nie tylko na relacje dwustronne, lecz także na szersze globalne ramy handlu. Równolegle presję na konkurencyjność eksportu zwiększają czynniki krajowe. 

– Zapowiedziane pod koniec ubiegłego roku przez australijski rząd podwyżki opłat w ramach systemu odzyskiwania kosztów eksportowych również zaszkodzą konkurencyjności naszego eksportu, podnosząc koszty w całym łańcuchu dostaw – stwierdził McIntyre.

Rolnicy apelują o twarde, zasadnicze negocjacje z Brukselą

Zdaniem prezesa NFF właśnie splot tych okoliczności wzmacnia wagę kluczowej decyzji handlowej nadchodzącego roku, jaką jest porozumienie UE–Australia. 

– W globalnym handlu istnieje wiele czynników pozostających poza kontrolą Australii, ale jedną rzeczą, nad którą rząd ma pełną kontrolę, jest umowa, którą zdecyduje się przyjąć od Unii Europejskiej – podkreślił. 

W jego ocenie odpowiedzią na trudne warunki nie powinno być obniżanie ambicji negocjacyjnych, lecz konsekwentne przywiązanie do zasad otwartego i liberalnego handlu.

Nie dla słabej umowy – argumenty australijskich producentów

McIntyre ostrzega, że odejście od tych zasad może stworzyć niebezpieczny precedens. 

– Jeżeli zaczniemy akceptować słabsze porozumienia, podważymy standardy, których sami oczekujemy od innych na forach takich jak Światowa Organizacja Handlu (WTO) czy Grupa Cairns – zauważył. 

Jego zdaniem australijscy negocjatorzy powinni nadal domagać się wyraźnie lepszych ofert dla kluczowych sektorów, w szczególności producentów czerwonego mięsa, nabiału, cukru i ryżu.

Federacja zwraca również uwagę na kontekst międzynarodowy. 

– Jak widzieliśmy w grudniu, państwa członkowskie Unii Europejskiej nie wahają się odrzucać porozumień, które uznają za niekorzystne, takich jak umowa z krajami MERCOSUR. Australia powinna być gotowa postąpić tak samo – argumentuje McIntyre. 

Przypomina on, że australijskie rolnictwo eksportuje około 80% produkowanej żywności i surowców włóknistych, a każdy spadek konkurencyjności na rynkach międzynarodowych bezpośrednio odbija się nie tylko na kondycji sektora, lecz także na produktywności całej gospodarki.

Opracowano przez IBIMS Green na podstawie informacji MirageNews.com.