WYWIAD – Marzena Hildebrandt-Borowska Prezes Zarządu Brodnickich Zakładów Żelatyny

10 gru, 2025

Od kiedy dokładnie działa firma — historia zakładu sięga 1937 roku. Jak duża była wtedy i jak zmieniała się przez lata? 

Firma powstała w 1937 przy miejskim zakładzie przetwórstwa mięsnego. Po wojnie powstał oddzielny zakład produkcyjny. W czasach komunizmu był państwowy, za to w późniejszym czasie trafił w ręce ówczesnego króla żelatyny – Kazimierza Grabka. W 1999 roku powstała spółka pracownicza.

Co było impulsem do wznowienia/reorganizacji produkcji w 1999 roku, kiedy zakład przeszedł w ręce obecnego właściciela? 

Zakład brodnicki był jednym z najmniejszych zakładów Kazimierza Grabka, więc traktował go pobocznie. Nie płacił rat leasingowych państwu, nie płacił ludziom. Pracownicy, chcąc uratować swoje miejsce pracy, zgłosili się do ówczesnego właściciela z prośbą o wsparcie finansowe i biznesowe. Mój tata zainwestował. Zakład był mały, ze starym wyposażeniem, ale ludźmi gotowymi do pracy i sporym potencjałem. 

Co znaczy dla Państwa, że firma to “rodzinna firma z polskim kapitałem”? Jak ta tożsamość wpływa na sposób prowadzenia biznesu?  

Dla nas to nie jest tylko etykieta — to fundament naszej tożsamości i sposób myślenia o biznesie. Jesteśmy firmą zbudowaną na wieloletniej tradycji, a jednocześnie zarządzaną z perspektywy osobistego zaangażowania. Nie jesteśmy częścią globalnego koncernu,— decyzje podejmujemy lokalnie, szybko, odpowiedzialnie i z troską o przyszłość ludzi, którzy z nami pracują. Myślimy długofalowo, relacje są dla nas najważniejsze – z dostawcami, klientami i naszymi pracownikami. Jakość i reputacja są dla nas osobistą sprawą. Nasze nazwisko stoi za tym, co robimy. Jesteśmy blisko ludzi – dla naszych pracowników oznacza to większe poczucie przynależności (chociaż czasem mam wrażenie, że i większe wymagania). Dla partnerów – wiarygodność i elastyczność. Dbamy o lojalność i polski kapitał. Inwestujemy w Brodnicę i jej rozwój. Polski kapitał za to oznacza, współtworzenie polskiej gospodarki – dróg, szpitali, szkół i wiele innych.

W ofercie pojawiają się zarówno żelatyna spożywcza, jak i farmaceutyczna. Jakie są główne różnice w produkcji i zastosowaniu tych dwóch rodzajów? 

Przemysł spożywczy używa żelatyny głównie w sektorze słodyczy: żelek, pianek, ale również w przemyśle mięsnym czy konfekcyjnym. Przemysł farmaceutyczny natomiast głównie do kapsułek twardych oraz miękkich. Ostatnio nasza żelatyna jest wykorzystywana także do druku 3D bionicznej trzustki, która pomaga w walce z cukrzycą, a w przyszłości w walce z rakiem trzustki.

Firma deklaruje, że produkowana żelatyna spełnia wysokie standardy jakości (między innymi certyfikaty). Jakie to standardy i co dokładnie one oznaczają w praktyce? 

Posiadamy certyfikaty BRC GS, ISO 22000 oraz SO 9001. Są to certyfikaty, które gwarantują przede wszystkim bezpieczeństwo żywności. Audytorzy z firm zewnętrznych sprawdzają naszą produkcję, procedury dokumentację, by sprawdzić, czy na stałe utrzymujemy najwyższe standardy.

Jak zmieniły się wymagania rynkowe na żelatynę — czy widzą Państwo rosnące zapotrzebowanie np. ze strony przemysłu spożywczego, farmaceutycznego, kosmetycznego? 

Tu niestety wzrostów nie widać. Nasi klienci rozwijają się, zwiększają produkcję, jednak kierują się w stronę wege lub żelatyny wołowej (ze względów religijnych, często klienci zwracają na to uwagę). Nie podajemy się, pracujemy nad zdobywaniem nowych rynków, tam gdzie wieprzowina nadal jest mile widziana.

Dlaczego żelatyna odgrywa tak ważną rolę w przemyśle spożywczym i farmaceutycznym?

Żelatyna to czyste białko kolagenowe, które stanowi bazę do wielu produktów. Jej znaczenie wynika z wyjątkowych właściwości funkcjonalnych – żelujących, stabilizujących, wiążących i tworzących elastyczną strukturę. Jest środkiem żelującym w galaretkach, żelkach czy piankach, stabilizatorem w jogurtach, kremach i serkach. Nośnikiem smaku czy barwy. Poprawia teksturę wędlin, soczystość, wiąże wodę. Żelatyna jest standardem w produkcji kapsułek twardych czy miękkich, nośnikiem substancji czynnych, ma także zastosowanie w biomedycynie.

Firma eksportuje do wielu krajów — na ile duży udział w obrotach mają zagraniczni klienci, a ile rynek polski? 

Obecnie eksportujemy około 70% produkcji. Głównie do przemysłu spożywczego. Najwięksi producenci żelek są ulokowani poza granicami naszego kraju. Eksportujemy głównie do Europy, ale i do Japonii czy USA.

Czy planują Państwo rozszerzyć działalność lub wprowadzić nowe produkty — np. alternatywy do klasycznej żelatyny (dla wegan, roślinne żelujące substytuty)? Jak widzą Państwo rozwój w kontekście globalnych trendów?

Prowadzimy również projekty, głównie związane ze stworzeniem centrum R&D, w którym będziemy mogli przetestować wszystkie rodzaje surowców, a także rozwijać nowe produkty pokrewne z naszym białkiem kolagenowym.

W jaki sposób firma łączy tradycję (od 1937) z nowoczesnością — z jednej strony szacunek dla historii, z drugiej strony — nowoczesny park maszynowy i technologia? 

Tradycja to nasza historia, nasi pracownicy, którzy od pokoleń działają w naszej firmie. To rodzinna atmosfera, która daje łatwość komunikacji i krótką drogę decyzyjną. Nowoczesność to zmodernizowany głównie w latach 2008-2020 park maszynowy. Odmłodzona kadra i świeże podejście do zarządzania i PR, które sama reprezentuje.

W 2024 roku firma uruchomiła sprzedaż internetową — czy moglibyście opowiedzieć, co skłoniło do tego kroku i jak zmieniło to profil klientów? 

To był pomysł na zwiększenie rentowności poprzez wyjście do klientów detalicznych indywidualnych. U nas w firmie krążą legendy o osobach, którym nasza żelatyna pomogła wstać z łóżka. Chcieliśmy rozszerzyć tę część działalności.

Jak wygląda współpraca z mniejszymi firmami, klientami indywidualnymi vs. dużymi zakładami przemysłowymi — czy proces się różni? 

Oczywiście. Do współpracy z małymi klientami mamy dział sprzedaży. Z większymi klientami negocjuje zazwyczaj osobiście.

Jak dbacie Państwo o transparentność i bezpieczeństwo surowców — zwłaszcza w kontekście wymagań dotyczących surowców zwierzęcych (np. pochodzenie, kontrola, zgodność z normami)? 

Firma jest pod ścisłą kontrolą Inspekcji Weterynaryjnej, mamy też dedykowanego lekarza weterynarii. Wszystkie dostawy surowca są pod ścisłą kontrolą IW a u dostawców regularnie przeprowadzamy audyty jakościowe.

Jakie największe wyzwania stoją obecnie przed Waszą firmą (np. regulacje, wymagania środowiskowe, konkurencja, braki pracowników)?

Regularny wzrost najniższej krajowej. Wahania rynku surowca, wahania rynku energii, gazu. To główne wyzwania. Dodatkowo wzrost populacji muzułmanów w Europie, napływ towaru z Chin, surowca z Ukrainy, czy łatwość tworzenia nowych podmiotów produkcyjnych w Turcji. Wyzwań jest sporo.

Czy planujecie rozwój produktów alternatywnych (np. dla klientów roślinnych) albo rozszerzenie asortymentu o inne kolageny, suplementy, nowe segmenty?

Pomysłów jest dużo, bardzo dużo. Teraz tylko trzeba podjąć decyzję, w który inwestujmy. Jesteśmy na tym etapie. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele.

Jak widzicie rolę firmy w polskim przemyśle spożywczym i farmaceutycznym za 5–10 lat? Jakie nowe cele stawiacie przed sobą? 

Chcemy być liderem w Europie, produkować żelatynę o najwyższej jakości (już to robimy) rozwijać eksport i produkty oparte na białku kolagenowym. Jednocześnie budujemy silne zaplecze badawcze i relacje z partnerami, które pozwoli nam dostosować się do zmieniającego rynku.

Opracowanie własne IBIMS Green